Polowanie na kosogona

Negros

Nazajutrz „Talisin” zabiera nas z powrotem do przystani w Mayan na Cebu. Droga busami na wskroś przez wyspę, zabiera cały dzień. Wilgotność sięga 95%, siąpi ciepły tropikalny deszcz. Autobusy na bazie amerykańskich jeepów i „samochodziki” poprzerabiane z wojskowych motorów to podstawowe środki lokomocji na wyspach. Wszystkie pstrokato popaćkane i upstrzone napisami w stylu „Boże, prowadź ten samochód” – sposób w jaki jeżdżą kierowcy pokazuje, że bardzo głęboko wierzą w boską opiekę. Życie niewielkich osad koncentruje się wzdłuż drogi – mężczyźni siedzą przy niewielkich warsztatach i straganach z różnościami, młode kobiety przechadzają się prezentując wdzięki. Docieramy do Santander, a tragarze transportują nasz bagaż na prom. Na przybrzeżnej płyciźnie spotykamy pierwszego wiosłonoga, widzimy też tubylców polujących na ryby przy pomocy oszczepów. Prom wygląda jakby wypływał w swą ostatnią podróż ale humory nam dopisują. W Dumaguete lądujemy wieczorem, a do bazy w Dauin docieramy już nocą. Malowniczo rozświetlony ośrodek robi wrażenie – bungalowy wykonane z bambusa, w doskonale utrzymanym ogrodzie, brak jednak tego powiewu dzikości i swobody jakiego doświadczyliśmy wcześniej.

Luca Sanctuary to jedno z miejsc, do których na nurkowanie można dostać się bezpośrednio z brzegu. Piaszczyste dno, z którego co jakiś czas wystają kawałki rafy pełne kolorów tęczy we wszelkich możliwych kształtach i zestawach – przypomina trochę sklep z zabawkami. Jest kilkanaście gatunków amfiprionów, pomacanthusy, chetoniki, nagoskrzelne ślimaki i mikroskopijne krewetki, ale nie brak tam większych ryb jak strzępiele i ostroboki. W oglądaniu zabawek przeszkadza niezbyt silny, ale natrętny prąd. Wypływamy w morze podziwiając wspaniały krajobraz porośniętej górami wyspy. Następnie zwiedzamy Dauin Sanctuary, gdzie spotykamy jadowitego wiosłogona i gigantyczną przydacznię Tridacna maxima, praktycznie wytrzebioną przez miejscowy przemysł gastronomiczny.

Główną atrakcją nurkowań z Dauin jest Apo Island, jedno z piękniejszych miejsc jakie było nam tu dane oglądać. Gdy tylko dopływamy do wyspy, atakują nas łodzie pełne miejscowych handlarek, oferujących biżuterię z pereł i muszli oraz koszulki nurkowe, w cenach co najmniej po dwakroć wyższych niż na pobliskim lądzie. By udowodnić autentyczność oferowanych pereł, na wyścigi gotowe są je podpalać. „Podpalaczy Pereł” spotkamy jeszcze wielokrotnie, tu i na wyspie Mactan, gdzie zakończymy podróż, tymczasem odwiedzamy słynne nurkowiska wokół Apo Island: Rock Point, Chapel i Katipanan. Rajskie ogrody korali, pełne ryb, żółwi zielonych i ślimaków nagoskrzelnych nokautują wspaniałością podwodnego życia.

czytaj dalej - Bohol Panglao